szukaj: z Glamki.se.pl
sklep online
Blogi kulturalne 5 lat, 12 miesięcy temu
zglos

zgłoś

zglos

lubię to

Komentuj

Weekend

Nie, nie, tu nie będzie o tym jak go spędziłam. Tym razem chodzi o film, polski, czyli znów nadrabiałam zaległości filmowe w polskim kinie.

To nie jest najgorszy polski film jaki widziałam, choć takie opinie o nim krążyły. Trudniej jest jednak znaleźć argumenty potwierdzające tę tezę. Bowiem to, co mogło być plusem, jest jednocześnie minusem.

Już sam scenariusz - komedia gangsterska. Gangsterka jest i to w różnym wydaniu. Duet Max (Paweł Małaszyński) i Gula (Michał Lewandowski) dostają nowe zlecenie od szefa. Mają kupić narkotyki od tajemniczej kobiety (Małgorzata Socha). Nie wiedzą, że dziewczyna wcześniej naraziła się Normanowi (Paweł Wilczak). Po drodze jest dużo strzelania, walk wręcz, walizek z pieniędzmi (w przypadku kontaktów z Rosjanami bazarowych toreb), a nawet rzadki w polskim filmie pościg. Tylko, że po pościgu auta wciąż wyglądają jak nowe. A postaci jak gangster, który już nie chce być gangsterem czy nieudolny gangster było już w filmach (nie tylko polskich) tysiące m.in. "Francuskim numerze". Mało tego, postać Czeskiego (Olaf Lubaszenko) to kopia Siary z "Kilera" (scena, w której siedzi w basenie z wystającym nad wodę brzuchem), marna w dodatku. Nowością jest gangster-gej, ale czy naprawdę nie ma nic zabawniejszego niż dowcipy o gejach?

No właśnie, dowcipy. Wszak obok gangsterki miała być komedia. Nie zapadł mi w pamięć ani jeden dialog. Ani jedno zdanie, które potem będzie żyło samoistnie, tak, że zapomnimy skąd pochodzi. No może oprócz tego, co miało być dowcipem o puszczaniu bąków (tak, tak!). Mnie nie rozbawiło.

Przyczepić można się też do technicznej strony filmu. Za zdjęcia odpowiedzialny był Grzegorz Kuczeriszka, z którym reżyser Cezary Pazura współpracował przy dwóch częściach "Kilera". Zdjęcia są dobre, ale momentami przekombinowane. Efekty rodem z "Matrixa": zwolnienia, zbliżenia na kule, wykorzystane przy chyba każdej scenie walki, modne były 11 lat temu! A sztuczne mózgi, sikająca krew, rozerwane kończyny zrobione są tak nienaturalnie, że bardziej nadają się do horroru niskiej klasy.

Jednak była w tym wszystkim jakaś ironia. Czuło się, że to zabawa i trochę naśmiewanie się z konwencji, co pokazuje pojawienie się reżysera w jednej z końcowych scen (ach ta polska maniera do zwielokrotniania zakończeń). A może to tylko moje pobożne życzenie?

Tagi: Cezary Pazura, Małgorzata Socha, Paweł Małaszyński, weekend

dodaj komentarz

Podzielenie się tym postem

Inne glamki
  • Comin Con czerwony dywan część 2
  • Comin Con czerwony dywan część 1
  • Hobbit czy Igrzyska - nowe materiały
  • Maciej Musiał i dubbing do „Samoloty 2”
  • Panowie w tym samym garniturze!
  • XXY
  • Której lepiej w słynnej sukience?
  • Robert Kupisz i gadżety do „Miasta 44”
  • Kostiumy nominowane do Emmy
  • Jak wytresować smoka 2
zaproś znajomych