szukaj: z Glamki.se.pl
sklep online
Felieton - okiem psychologa

Bałaganiarstwo a pedantyczność

Bałaganiarstwo jest trudne do zniesienia, ale pedantyczność może się stać przekleństwem. Wszystko ma swoje słabe i mocne strony, a każda przesada nie jest zdrowa.

Tagi: człowiek, dom, psychologia, psychologia społeczna, zachowania społeczne

Bałaganiarstwo a pedantyczność

fot: Krzysztof Zasuwik

Miło jest przebywać w czystym, posprzątanym wnętrzu, gdzie każdy przedmiot ma swoje miejsce, ale czy lubimy mieszkać w tak sterylnych warunkach? Większość osób, z którymi o tym rozmawiałam, woli, żeby w domu było widać, że ktoś w nim mieszka. Pokój wyglądający jak aranżacja na pokaz nie sprawia przytulnego wrażenia. Oczywiście nieład nieładowi nierówny. Dobrze, gdy usłyszymy wewnętrzny alarm w momencie przekraczania śliskiej granicy między nadawaniem przestrzeni dynamizmu poprzez rozrzucanie przedmiotów a robieniem bałaganu w czystej formie. Pierwszy etap jest do zaakceptowania przez naszych współmieszkańców, o ile wykazują minimum tolerancji, ale o akceptację drugiego już trudniej.

Psychologia domownika

Pewnie każdy z nas sam doświadczył dziwnego uczucia albo zna osobę, którą nurtował nieład we wnętrzu wywołujący wewnętrzny imperatyw nakazujący natychmiastowe zaprowadzenie porządku – mam na myśli na przykład dręczący widok przekrzywionego lustra na ścianie. Na początku sama świadomość nie przeszkadza, ale po pewnym czasie doprowadza do silnego rozdrażnienia. Znam to, ponieważ zdarzyło mi się w gabinecie, na szczęście sympatycznego dyrektora, wstać w trakcie rozmowy i wyprostować impresjonistyczną reprodukcję na ścianie. Po prostu nie mogłam się powstrzymać. Na szczęście na tym kończy się u mnie nadmierna dbałość o stan przedmiotów. Ale znam dwie kobiety, które oprócz tej słabości mają wachlarz innych pedantycznych zachowań domowych. Bieganie ze ściereczką (koniecznie miękką) do łazienki po każdym umyciu dłoni przez mieszkańców lub gości, by wypolerować armaturę i umywalkę, jeszcze jestem w stanie – choć z trudem – zrozumieć. Każdy chciałby, żeby łazienka błyszczała czystością. Jednak obsesja prasowania, którego osobiście nie kocham ze względu na nietrwały efekt, jest dla mnie niezrozumiała. Nie mam oczywiście na myśli prasowania koszul czy sukienek – tu sprawa jest jasna. Ale prasowanie w domowych warunkach pościeli, obrusów – a z osobistych elementów garderoby skarpetek i bielizny – wzbudza we mnie głęboki szacunek. Wiadomym jest, że nadmierny nieład nie wpływa dobrze na nasz wypoczynek i komfort mieszkania, za to pedantyczność potrafi nas doprowadzić do załamania psychicznego w sytuacji, gdy niespodziewane awarie w domu zburzą pieczołowicie osiągany ład i porządek. Na przykład awaria hydrauliczna to coś, co może przeciętnego człowieka mocno zdenerwować, jednak osobę przesadnie dbającą o błysk w domu może wewnętrznie zdruzgotać.

Kilka lat temu, w pewien czerwcowy, deszczowy dzień mieli do mnie przyjść znajomi na kolację. Nie planowaliśmy tego z wyprzedzeniem, więc nie miałam zbyt dużo czasu na sprzątanie i prace domowe. Odkurzyłam, co trzeba było, ugotowałam, co się dało na szybko, i pobiegłam do wypożyczalni po film z Harrisonem Fordem w roli głównej, który chcieliśmy obejrzeć. Goście przyszli, zjedli i włączyli film. Gdy Harrison przedzierał się przez dżunglę, nastąpił trzask, huk i chlusnęła woda z sufitu – nie w filmie, tylko w realu. W sumie powinno się wprowadzić w kinach taki dodatkowy element potęgujący atmosferę grozy – wrażenie piorunujące. Okazało się, że przeciekający dach spowodował nagromadzenie się wody między stropem a tynkiem i gdy przekroczyła ona masę krytyczną, wytrysnęła z siłą wodospadu. Gdybym przesadnie o wszystko dbała, byłabym pewnie wściekła jak osa. Gdybym wypucowała cały dom na największy połysk, byłabym niepocieszona. A tak byłam tylko przerażona hukiem i zaangażowana w szukanie szmat. W sumie cieszyłam się, że deszczówka jest czysta i nie pozostawia śladów. Znam natomiast pedantyczną panią domu, która usiadła przy pękniętej rurze w łazience i popłakała się, bo właśnie położyła na podłodze świeżo wyprane dywaniki.

Każdy ma swoje wady

Dwa lata temu na populacji 1057 Polaków Pentor przeprowadził badanie dotyczące związków, ich wewnętrznych relacji i kłopotów. 61% osób pozostających w stałych związkach zadeklarowało, że odczuwa w domu stres. Jako główny powód wymieniono problemy finansowe, ale też cechy partnera, które przeszkadzają w pożyciu. Panie skarżyły się najbardziej na uzależnienia od używek, bałaganiarstwo i nerwowość panów. Mężczyźni natomiast wskazywali narzekanie, gadulstwo i właśnie pedanterię partnerek. Cóż, nie sądzę, aby w tym roku powtórzone badania przyniosły radykalnie inne wyniki. Wszystko świadczy o tym, że zarówno bałaganiarstwa, jak i pedanterii trzeba się oduczyć, jak szybko się da. Od tego w dużej mierze zależy spokój w naszym domu.

Autor: AHA

Zdjęcia: Krzysztof Zasuwik

Publikacja: 24.09.2012, Aktualizacja:

Zobacz również
Piankowe wybawienie na letnie upały – serum Bioxsine
Piankowe wybawienie na letnie upały – ...

Latem nasze włosy wystawione zostają na ciężką próbę. Z jednej strony upał i wzmożone promieniowanie UV, które może parzyć cebulki naszych włosów. Z drugiej strony często narastający w tym okresie problem ich ...

Mgiełka do włosów Sun Balance
Mgiełka do włosów Sun Balance

Wakacje, morze, wiatr we włosach – jest nam cudownie ale… co z naszymi kosmykami? Niestety nasze włosy nie kochają słońca tak samo jak my. Promieniowanie UV niszczy zawartą w nich melaninę powodując odbarwienia ...

Tutti Frutti Papaja & Tamarillo czyli tropiki Południowej Ameryki
Tutti Frutti Papaja & Tamarillo czyli ...

Niebiańska słodycz papaji połączona z beztroską tamarillo to argentyńsko-meksykańska propozycja Tutti Frutti na podróż do Ameryki Południowej w zaciszu własnej łazienki.  Na egzotyczne wakacje w wersji instant będziemy mogli wybrać się także ...