szukaj: z Glamki.se.pl
sklep online
Felieton - okiem psychologa

Być dobrze zrozumianym

Wiele problemów rodzi się, jak wiadomo, w wyniku niedomówień. Być dobrze zrozumianym to podstawa osiągnięcia zamierzonego celu, jaki niesie treść naszego komunikatu. Nie zawsze jednak nasze wypowiedzi, instrukcje i intencje zostają dobrze zrozumiane.

Tagi: człowiek, komunikacja, psychologia, psychologia społeczna, symbol, zachowania społeczne

Być dobrze zrozumianym

Porozumiewanie się wcale nie jest tak prostą czynnością, jakby się zdawało

fot: sxc.hu

Komunikacja

Często, gdy chcemy przekazać coś, co wydaje nam się jasne, upraszczamy przekaz, przyjmując założenie, że druga strona dokładnie odczyta to, co mamy na myśli. Bezrefleksyjnie pomijamy fakt, że rozmówca nie ma wiedzy na dany temat, a nasz sposób myślenia jest obcy. Dla jednych dawno temu, dla innych nie aż tak, czyli w 1967 roku, pewien wykładowca oksfordzki, a później Uniwersytetu w Berkeley, wydał książkę o podstawach języka jako narzędzia przekazywania informacji, komunikacji międzyludzkiej i o znaczeniu słów. Na podstawie swych doświadczeń, częstokroć poruszany naukowym bełkotem, spisał maksymy dla wykładowców, które również mogą być dziś ważne dla każdego z nas. Postulował, aby informacji w przekazie było tyle, ile wymaga stan dyskusji w danej chwili, aby mówić tylko o tym, o czym się jest święcie przekonanym i na co są dowody, oraz jedynie na temat! Ważne jest też, aby unikać dwuznaczności, niejasności, pustosłowia i braku logiki. Jeśli się temu przyjrzymy, to okazuje się, że niespełnienie powyższych zasad może stać się przyczyną niezrozumienia i konfliktu komunikacyjnego. Znając trochę życie, nietrudno zauważyć, że dla wielu znanych nam osób już sprostanie choćby dwóm z tych wymogów często staje się niemożliwe. A co dopiero, gdy chcemy przekazać coś dzięki symbolom. Rozumienie symboli, ikonograficznych zapisów, które w samej swojej istocie powinny być klarowne i powszechnie rozumiane w ten sam, konkretny sposób, nieraz zamiast ułatwiać i przyspieszać przekaz informacyjny, tylko wprowadzają zamieszanie. Mamy tego próbki podczas wojaży zagranicznych, gdzie łatwo dać się nabrać na nieznane nam, a typowe dla danej kultury drogowskazy, tabliczki, wskazówki. Bardzo często dopiero drobny podpis pod znakiem w obcym dla nas języku daje klarowny obraz całości. Tylko jak połapać się w chińskim czy norweskim? Sami też nie ułatwiamy turystom życia, a interpretacja znanego nam w Polsce znaku „Uwaga, dzieci”, jako „Uwaga, pedofil” weszła już do kanonu dowcipów i żartów podczas rozmów towarzyskich. Jakże bezbronni czują się ludzie starsi słuchający młodzieżowego slangu pełnego skrótów i zlepek wyrazowych, o całym zjawisku nowomowy nie wspominając. Ale nie tylko oni – chlubna przyszłość naszego narodu – tworzą swój język. To samo robią specjaliści, eksperci, pracownicy wielu branż. Często nie zdajemy sobie sprawy, że będąc w środowisku kolegów z pracy, nasiąkamy kodami oczywistymi tylko dla naszej grupy zawodowej. Techniczne nazewnictwo niejedną osobę wprowadziło w osłupienie choćby w trakcie budowy domu. Kto przypuszczałby, że oblicówka winylowa to popularny siding, a polistyren ekspandowany to ni mniej, ni więcej – styropian. Język robotników na budowie to dopiero kopalnia lingwistycznych rarytasów. Choćby samych, wspominanych hydraulików – czyż nie cudownie brzmi polecenie majstra wypowiedziane do pracującej ekipy: „Na krzywkę kłaki i wszystko na culig w bruździe”. W wolnym tłumaczeniu oznacza to wytyczne dotyczące tego, aby rury kanalizacyjne były odpowiednio połączone i uszczelnione oraz zamontowane pod pewnym kątem w przygotowanych w tym celu zagłębieniach. Strach pomyśleć, jak może to wyglądać na rysunku, zwłaszcza gdy sporządzająca go osoba wykorzystuje do tego nie ogólnie stosowane w specjalistycznym środowisku techniczne symbole, ale swoje własne, upraszczające i dla innych nieodgadnione. Przekłamanie na linii projektant – wykonawca może doprowadzić do cudacznych wybryków budowlanych, ewenementów, z których tak słynny był kiedyś nasz kraj. Pozwolę sobie przytoczyć kabaretowy cytat na temat jednego z budynków ówczesnego blokowiska, gdzie „winda skosem chodzi”.

Moc symbolu

Symbol to zakodowany przekaz wymagający odkodowania za pomocą narzędzi intelektualnych, którymi dysponujemy, i wiedzy, jaką mamy. Tak zwana przez psychologów desymbolizacja polega na zdolności do interpretacji symbolicznych komunikatów także dzięki wrażliwości na metafory – nie każdy posiada je rozwinięte w równej mierze. Nie pokonamy tej drogi bezboleśnie, jeśli osoba kodująca, tworząca symboliczny znak, zrobiła to tylko sobie znaną metodą, w tylko sobie znany sposób. Często też umiejętność odgadnięcia znaczeń stosowanych w przenośni może doprowadzić nas na zupełnie niechciany biegun znaczeniowy. Tak też było w historii pana Leona. Dobre i jasne objaśnienia naszych oczekiwań, czasem nawet zbyt szczegółowe, ale precyzyjne, mogą mieć kolosalne znaczenie dla efektów, jakie chcemy uzyskać, choćby w trakcie budowy domu. Każdy wykonawca musi być dokładnie zaznajomiony z naszymi wizjami. A już szczególnie kiedy podpieramy się rysunkami, schematami, wzorami – instrukcje i opisy winny być jednoznaczne.

Z życia wzięte

Inżynier Leon, za namową wybitnie emocjonalnej żony Wandy i po spektakularnych z nią awanturach związanych bezpośrednio z przeciekaniem rur w łazience i pralni, postanowił rozpocząć remont. W tym celu wezwał ekipę fachowych hydraulików. Do prac przystąpiono rzetelnie. Rozpoczęto od pieczołowitych rozmyślań nad rysunkiem. W projekcie instalacji sanitarnej budynku rozrysowano dwa piony, w których szczegółowo odwzorowano cały jej przebieg. Inżynier sporządzający projekt pozwolił sobie jednak umieścić dodatkowe oznaczenie dla tych dwóch pionów – sobie tylko znaną uwagę – spinając je nawiasem-klamrą, zwaną też potocznie wąsem. Po kilku dniach żona inżyniera Leona wraz z hydraulikami czekała na męża. Niczego nie podejrzewając, inżynier Leon, ucieszony sprawnym działaniem specjalistów, wbiegł do domu. Jakież było jego zdziwienie, kiedy młodszy członek ekipy wykonawczej, trzymający w rękach niezwykłych kształtów formację rur, zakomunikował: „Panie inżynierze, myśmy te rurę już wygięli tak jak w projekcie, tylko nie bardzo wiemy, gdzie dokładnie i jak powinna być podłączona”. Pełne zdziwienia spojrzenie pana Leona starszy hydraulik skwitował: „Ale masz pan ruraż”.

Autor: AHA

Zdjęcia: sxc.hu

Publikacja: 20.09.2012, Aktualizacja:

Zobacz również
Piankowe wybawienie na letnie upały – serum Bioxsine
Piankowe wybawienie na letnie upały – ...

Latem nasze włosy wystawione zostają na ciężką próbę. Z jednej strony upał i wzmożone promieniowanie UV, które może parzyć cebulki naszych włosów. Z drugiej strony często narastający w tym okresie problem ich ...

Mgiełka do włosów Sun Balance
Mgiełka do włosów Sun Balance

Wakacje, morze, wiatr we włosach – jest nam cudownie ale… co z naszymi kosmykami? Niestety nasze włosy nie kochają słońca tak samo jak my. Promieniowanie UV niszczy zawartą w nich melaninę powodując odbarwienia ...

Tutti Frutti Papaja & Tamarillo czyli tropiki Południowej Ameryki
Tutti Frutti Papaja & Tamarillo czyli ...

Niebiańska słodycz papaji połączona z beztroską tamarillo to argentyńsko-meksykańska propozycja Tutti Frutti na podróż do Ameryki Południowej w zaciszu własnej łazienki.  Na egzotyczne wakacje w wersji instant będziemy mogli wybrać się także ...