szukaj: z Glamki.se.pl
sklep online
Felieton - okiem psychologa

Co najdłużej przetrwa w domu?

Jak myślisz, co najdłużej przetrwa po remoncie w domu? Żeliwny kaloryfer? Kaktus? Nie! Prowizorka! Jest najtrwalsza, najdłużej służy i najdłużej denerwuje.

Tagi: człowiek, dom, psychologia, psychologia społeczna, remont, zachowania społeczne

Co najdłużej przetrwa w domu

Prowizorka ma ogromną siłę i jeszcze większą trwałość

fot: sxc.hu

Psychologia maskowania

Jeżeli nie pomyślimy o drobnych elementach maskujących na etapie remontu, możemy się borykać z pewnym zjawiskiem, które mnie osobiście doskwiera. Chodzi o serpentyny, wieloramienne ośmiornice, skradające się węże oraz niejednokrotnie gęste plecionki lian wspinające się po ścianach lub pełzające po podłodze – mam na myśli kable. Jeśli w ciągu trzech miesięcy od podłączenia sprzętów elektronicznych czy RTV nie zamaskujemy łączy listwami czy elementami zespalającymi, to marne szanse, aby w ogóle ustrzec się powyższego problemu. Nie każdy jest w stanie na etapie budowy zaplanować, w którym miejscu ma być umieszczone gniazdo i jakiego rozmiaru będzie telewizor czy radio. Długo pewnie przyjdzie nam poczekać na sprzęty zasilane bezprzewodowo, toteż kable jak na razie będą naszą zmorą. Dochodzi do tego, że przez długie oglądanie drutów i kabli przyzwyczajamy się do nich na tyle, że przestajemy zwracać uwagę na bogactwo swych łączy. To czasem nas ratuje. I choć oczywiście kącik RTV w domu to szalenie istotne miejsce, a skupianie uwagi na czynnikach estetycznych pozwala nam być ślepym na te mniej atrakcyjne, nie jest to rozwiązanie problemu. Ale nawet zahipnotyzowani przez film musimy uważać na nowe zasadzki, ponieważ całkiem niedawno zespół holenderskich naukowców odkrył, że oglądanie pijących osób na ekranie, w filmie czy w reklamie telewizyjnej powoduje zwiększenie spożycia alkoholu przez obserwatora – i to aż dwukrotnie. Może w takim momencie programu zwrócić wzrok na plątaninę kabli, to nas ustrzeże przed alkoholizmem.

Oczywiście dzięki kablom w naszym domu rozbrzmiewa też muzyka, która łagodzi obyczaje i poprawia nastrój. Ponieważ najczęściej to domena mężczyzn, pamiętajmy, by nie oceniać kandydata na partnera czy męża po plątaninie kabli w muzycznym zakątku jego mieszkania. Patrzmy raczej na bogactwo łączy i ich jakość. Zwłaszcza że lubiący muzykę często też kochają tańczyć, a dobrze tańczący mężczyzna to wielki skarb. Para naukowców z Uniwersytetu w Getyndze doszła do wniosku, że sprawni na parkiecie panowie mają większe szanse, by zostać mężem i ojcem zdrowego potomstwa, niż ci, którym słoń na ucho nadepnął. Jeśli mimo wszystko nasze prowizorki są większym problemem niż racjonalizacja, którą próbuję przedstawić, pozostaje nam albo zlikwidować niedoróbki, albo poszukać szczęścia na terapii. Jak przekonują brytyjscy badacze, wystarczy kilkumiesięczna terapia, abyśmy poczuli się szczęśliwsi. Wydatek poniesiony na takie sesje działa ponoć lepiej niż podwyżka w pracy.

Jeśli nie dokończymy remontu od razu, tylko pozostawimy niedopracowane szczegóły, możemy być pewni, że znakomita większość niedoróbek zostanie z nami do ostatniego dnia mieszkania w tym miejscu. Znam osoby, wcale nie żyjące na skraju ubóstwa, a wręcz zarabiające powyżej średniej krajowej, które od sześciu lub ośmiu lat żyją bez lamp czy żyrandoli, jedynie z żarówkami smętnie zwieszającymi się z sufitu. Nieobce są mi domy, gdzie szczelina między ścianą a podłogą cierpliwie czeka już od lat na listwę przypodłogową. Nieraz widziałam brodzik bez kabiny, gdyż trwa w oczekiwaniu na piękne drzwi ze szkła. Jednakże funkcję swą spełnia i tak, więc gospodarzom łatwiej wytrzeć mokrą podłogę po kąpieli, niż bawić się w szukanie asortymentu, transportu, potem fachowca... Nikt nie powiedział, że w domu musimy mieć wszystko zapięte na ostatni guzik i że bez wzorowego zakończenia remontu nie da się żyć. Wprost przeciwnie! Im więcej widzę niedoróbek u siebie czy znajomych, tym bardziej jestem przekonana, że do szczęścia naprawdę niewiele nam trzeba.

Kto jest szczęśliwy po remoncie?

Okazuje się, że ludzie, którzy nie mają dopracowanych wnętrz, nie są wcale mniej szczęśliwi od tych, którzy mają wille wykończone na wysoki połysk, gdzie każdy drobiazg jest wypielęgnowany jak na zdjęciu z folderu reklamowego. Moi przyjaciele nie mają zabudowy kuchennej już od kilku lat. Wystarcza im jedynie lodówka, kuchenka, zlew i piękny stary kredens. Nie oznacza to, że nie lubią gotować – wręcz lubują się w pichceniu. Nie oznacza to też, że nie przyjmują gości. Przepadają za tym. Sama miałam przyjemność bawić u nich i szczerze powiem, że brak szafek mi nie przeszkadzał. Z pewnością przygotowywanie potraw nie jest łatwe, zwłaszcza że gospodarze gotują razem – ale patrząc na ich zgodny i szczęśliwy związek, nie wydaje mi się, aby brak kilku mebli miał znaczenie. Ów brak jest rejestrowany raczej na poziomie obserwacyjnego dyskomfortu ludzi odwiedzających ich mieszkanie. Jesteśmy przyzwyczajeni, że kuchnia to sprzęty w otoczeniu szafek. A przecież jeśli komuś jest wygodnie z danym rozwiązaniem, to nie powinno to podlegać krytyce obserwatorów.

Autor: AHA

Zdjęcia: sxc.hu

Publikacja: 24.09.2012, Aktualizacja:

Zobacz również
Piankowe wybawienie na letnie upały – serum Bioxsine
Piankowe wybawienie na letnie upały – ...

Latem nasze włosy wystawione zostają na ciężką próbę. Z jednej strony upał i wzmożone promieniowanie UV, które może parzyć cebulki naszych włosów. Z drugiej strony często narastający w tym okresie problem ich ...

Mgiełka do włosów Sun Balance
Mgiełka do włosów Sun Balance

Wakacje, morze, wiatr we włosach – jest nam cudownie ale… co z naszymi kosmykami? Niestety nasze włosy nie kochają słońca tak samo jak my. Promieniowanie UV niszczy zawartą w nich melaninę powodując odbarwienia ...

Tutti Frutti Papaja & Tamarillo czyli tropiki Południowej Ameryki
Tutti Frutti Papaja & Tamarillo czyli ...

Niebiańska słodycz papaji połączona z beztroską tamarillo to argentyńsko-meksykańska propozycja Tutti Frutti na podróż do Ameryki Południowej w zaciszu własnej łazienki.  Na egzotyczne wakacje w wersji instant będziemy mogli wybrać się także ...