szukaj: z Glamki.se.pl
sklep online
Felieton - okiem psychologa

Mieć bogate wnętrze

Pierwsze wrażenie robi się tylko raz, dlatego spróbujmy spójrzeć na nasz dom oczami gościa. Jak inni widzą nasz dom może mieć przełożenie na postrzeganie nas samych.

Tagi: człowiek, dom, goście, psychologia, psychologia społeczna, wnętrza, zachowania społeczne

Mieć bogate wnętrze

Pierwsze wrażenie, czyli co widać w naszym domu już od progu

fot: sxc.hu

Co jakiś czas powinniśmy spojrzeć na nasze włości „z boku”. Najczęściej robimy to wtedy, gdy jest już za późno – zaraz mają wejść niezapowiedziani goście i nagle dociera do nas, że rozchełstany parasol stoi w przedpokoju, mimo że od tygodni nie spadła kropla deszczu, a fugi na podłodze w holu są bardzo brudne. Jak to się dzieje, że wcześniej tego nie widzieliśmy? Efekt przyzwyczajenia jest tak silny, że nie zwracamy uwagi na detale obrazu, na który patrzymy codziennie. Próbując przyjąć perspektywę obserwatora, włączamy program kontrolujący i wpadamy w popłoch. Zakładamy również, że goście dostrzegą od wejścia każdy detal, niedociągnięcie, pyłek. Na szczęście nie każdy jest tak wyczulony, choć należy mieć się na baczności, gdy gościmy kogoś po raz pierwszy – nawet mało bystra persona zanotuje fakt potknięcia się w wejściu o rozrzucone buty i zapamięta przylepienie mankietu swojej koszuli do plamy soku na stole. Trudno będzie potem zatrzeć złe wrażenie.

Gość w dom

Osoby, które wchodzą do naszego domu po raz pierwszy, mogą odczytać wiele informacji dotyczących gospodarzy nie tylko z samego wystroju i stylu – ale także kolorów, a nawet zapachów. Znam ludzi o węchu doskonałym, którzy są w stanie rozróżnić w bukiecie zapachowym, jaki niewątpliwie posiada każdy dom, poszczególne elementy: czym sprzątane są podłogi, jaki preparat używany jest do impregnowania drewnianych powierzchni, jaki stosuje się proszek do prania, potrawy jakiej kuchni gospodarze preferują, jakiego odświeżacza powietrza używają, czy w domu jest pies, kot lub małe dziecko. Co się tyczy kolorów, jeśli w domu dominuje: niebieski – psychologowie kolorów mawiają, że gospodarz to osoba inteligentna i zrównoważona, wyciszona, analityczna, często tłumiąca uczucia i co za tym idzie, od czasu do czasu wybuchająca skumulowanym gniewem; pomarańczowy – możliwe, że wybrał go człowiek pewny siebie, energiczny, kreatywny, ceniący porządek, dusza towarzystwa, lubiący dominować nad otoczeniem, a nawet robić krytyczne uwagi swoim gościom; zielony – właściciel prawdopodobnie potrzebuje spokoju, którego szuka w domu, więc nie przepada za zbyt głośnymi gośćmi, ma potrzebę samorealizacji, stroni od zmian; czerwony – faworyzowany przez ludzi odważnych, emocjonalnych, dynamicznych, ale i kłótliwych... Taką analizę można dalej prowadzić, ale są przecież bardziej oczywiste wskazówki, które można odnaleźć w wystroju domu lub panującym w nim bałaganie. Idealny, wręcz sterylny porządek robi na mnie przygnębiające wrażenie i tchnie fałszem. Moja babcia zawsze mawia, że w takim domu muszą mieszkać nieszczęśliwi ludzie, prawdziwe wnętrze zdrowej rodziny żyje, a nie jest uporządkowaną „martwą naturą”. Czasem ta sterylność to tylko maska, pod którą kryją się pokłady nieładu. Pewna gospodyni zaprojektowała sobie przestrzeń składającą się z mebli z szufladami, aby jednym ruchem można było zgarnąć całą zawartość nablatowego bałaganu, gdy tylko niezapowiedziany gość naciśnie dzwonek domofonu. Kolorowe i wesołe wnętrze w mgnieniu oka zamienia się w minimalistyczny, rozbielony i metalicznie pobłyskujący modern-house. Dzięki takim przemyślnym zabiegom możemy wywrzeć na obserwatorze wrażenie, jakie tylko chcemy.

Wnętrze ...duszy

Pamiętam szkolne koleżanki, które uważały, że w dobrym guście jest przed przyjściem potencjalnego kandydata na narzeczonego stworzyć artystyczny nieład na stole, wykorzystując w tym celu książki z zakresu filozofii, genetyki czy wiktymologii, i pochować jednocześnie pisma kobiece. Nie zawsze takie działanie przynosiło pożądany efekt, gdyż łatwo było tym wystraszyć kawalera, ale czasem działało.

Tak też jedni osiągają upragniony efekt, gwałtownie sprzątając, inni bałaganiąc, a jeszcze inni próbują skorzystać z pomocy fachowców od feng shui czy renomowanych architektów wnętrz, którzy zrobią dużo, aby nasz dom był trendy, jazzy, cool lub zen. Wszystko zależy od nas – czy chcemy mieszkać w otoczeniu zgodnym z naszym ja, czy wykreowanym. Wydaje mi się, że najlepiej jest, gdy wnętrze mieszkania jest odbiciem naszego wnętrza. Udawanie kogoś innego, niż się jest, jeszcze nikomu pożytku na dłuższą metę nie przyniosło.

Autor: AHA

Zdjęcia: sxc.hu

Publikacja: 21.09.2012, Aktualizacja:

Zobacz również
Piankowe wybawienie na letnie upały – serum Bioxsine
Piankowe wybawienie na letnie upały – ...

Latem nasze włosy wystawione zostają na ciężką próbę. Z jednej strony upał i wzmożone promieniowanie UV, które może parzyć cebulki naszych włosów. Z drugiej strony często narastający w tym okresie problem ich ...

Mgiełka do włosów Sun Balance
Mgiełka do włosów Sun Balance

Wakacje, morze, wiatr we włosach – jest nam cudownie ale… co z naszymi kosmykami? Niestety nasze włosy nie kochają słońca tak samo jak my. Promieniowanie UV niszczy zawartą w nich melaninę powodując odbarwienia ...

Tutti Frutti Papaja & Tamarillo czyli tropiki Południowej Ameryki
Tutti Frutti Papaja & Tamarillo czyli ...

Niebiańska słodycz papaji połączona z beztroską tamarillo to argentyńsko-meksykańska propozycja Tutti Frutti na podróż do Ameryki Południowej w zaciszu własnej łazienki.  Na egzotyczne wakacje w wersji instant będziemy mogli wybrać się także ...