szukaj: z Glamki.se.pl
sklep online
Felieton - okiem psychologa

Sąsiad sąsiadowi wilkiem

Dlaczego nie znamy swoich sąsiadów i wolimy odgrodzić się od nich murem lub wysokim żywopłotem – czy alienacja nie staje się naszą chorobą społeczną? Zróbmy własny rachunek sumienia i spróbujmy docenić sąsiedzkie relacje.

Tagi: człowiek, dom, psychologia, psychologia społeczna, sąsiad, zachowania społeczne

Sąsiad sąsiadowi wilkiem

Niedoceniamy relacji sąsiedzkich, a przecież nigdy nie jest za późno zacząć o nie dbać

fot: sxc.hu

Przyjaciel sąsiad

Gdy już mamy dobrych, zaprzyjaźnionych i sprawdzonych sąsiadów, często konstatujemy, że to bliżsi nam ludzie niż rodzina. Niejednokrotnie sprawdzają się w trudnych sytuacjach, kiedy na nikogo innego nie możemy liczyć. Przede wszystkim ich bliskość daje nam poczucie bezpieczeństwa, wiemy, gdzie skierować swoje kroki, gdyby działo się coś złego i nieprzewidzianego. Dawniej, gdy sklepów było znacznie mniej, po cukier nie jeździło się do całodobowego supermarketu, tylko szło do sąsiadki. Dziś nie dość, że rzadko się takie rozwiązanie stosuje, to dodatkowo okazuje się, że nie nawiązujemy kontaktów z sąsiadami, nie podtrzymujemy zawartych znajomości, a niejednokrotnie nic nie wiemy o swoim najbliższym sąsiedztwie. Wyniki badań przeprowadzonych na polskiej populacji straszą, że wielu z nas nie zna swoich sąsiadów. Okazuje się, że nawet w bloku, gdzie trudno nie stykać się na co dzień ze współmieszkańcami, również międzyludzkie kontakty zamierają. Przecież kiedyś tworzyło się z nimi bardzo bliskie więzi.

Sąsiad z bloku

Mieszkańcy blokowisk znają doskonale sąsiadów swoich rodziców z domu, w którym się wychowali, a nie znają nikogo z bloku, w którym od kilkunastu lat mieszkają. Ta zmiana powoduje dużo bardziej niebezpieczne zjawisko, które już nie tylko wpływa na zmianę współegzystowania z sąsiadami, ale zagraża nam samym – mam na myśli zjawisko alienacji budującej znieczulenie tak dalekie, że nie reagujemy na to, co się dzieje za ścianą. Potrzeba niezależności i nieingerowania w nasze życie przez innych jest powszechna i ciągle rośnie. Dochodzi do tego, że krzyki za ścianą są przez nas odbierane jak odgłosy płynące z telewizora. Czytamy później przerażające informacje w prasie, że samotna kobieta wzywała pomocy przez kilka dób, leżąc bezwładnie na podłodze, i nikt się nią nie zainteresował. Stajemy się samotni nawet w najbardziej zaludnionej metropolii kraju.

Czasem ta alienacja kończy się protestami przeciwko barykadowaniu się, odgradzaniu od bliźnich, segregacji, jak choćby happening wyjących ludzi wilków przy warszawskim zamkniętym osiedlu manifestujących niechęć do szlabanów i tworzenia gett we wrześniu ubiegłego roku. Okazuje się, że na świecie najwięcej grodzonych osiedli jest w RPA, USA i Polsce. Boimy się, co jest naszą schedą po przodkach i traumach społecznych i co tłumaczy naszą zachowawczość, ale czy aż tak bardzo chcemy żyć oddzielnie? Wiadomo, że nie każdy sąsiad jest wart kontaktów lub powstrzymania się od wybudowania muru czy wyhodowania dwumetrowego żywopłotu, nie zweryfikujemy tego, nie nawiązując kontaktu werbalnego. Pracując codziennie w dużych zgromadzeniach ludzkich, spragnieni jesteśmy ciszy i spokoju, nic nie tłumaczy jednak zupełnej izolacji i braku chęci poznania człowieka, który mieszka po drugiej stronie naszego płotu.

Sąsiedzka komunikacja

Często od dobrych relacji z sąsiadem zależy wiele spraw – przede wszystkim szybkość docierania do nas ważnych informacji, na przykład o planowym wyłączeniu prądu czy rozpoczętych przebudowach dróg dojazdowych. Gdy damy się przekonać, burzymy psychiczne i namacalne mury pomiędzy ludźmi, a nierzadko w ogrodzeniach między domami powstaje pojednawcza furtka, aby dystans do sąsiada maksymalnie skrócić. Według mojej znajomej z Wrocławia żaden alarm i firma ochroniarska nie są tak szybkie i skuteczne jak jej sąsiad wraz ze swym psem.

Szanujmy swą niezależność i potrzebę relaksu sąsiadów, lecz nie ograniczajmy się tylko do tego. Poznawanie drugiego człowieka jest jak podróż zagraniczna. Zupełnie inne spojrzenie na te same sprawy, inne pomysły na życie, inne zainteresowania, może ciekawszy od naszego światopogląd. Nie zamykajmy się w swoich czterech ścianach lub czterech płotach, bo przecież to nas ogranicza. Rozwijać mogą nas lektury, prasa, filmy, telewizja – lecz tylko kontakt z drugim człowiekiem twarzą w twarz zapobiegnie społecznemu analfabetyzmowi. Jak powiedziała kiedyś Olga Tokarczuk w udzielonym dla jednego z dzienników wywiadzie – identyfikujemy się z naszym adresem, imieniem i nazwiskiem i w tej przestrzeni zamykamy siebie, a przecież jesteśmy „więksi” niż ten nasz mały światek, dlatego powinniśmy podróżować poza naszą granicę domostwa i ego, bo niedaleko mieszkają ludzie, którzy mogą nas wzbogacić. My ich zresztą też.

Autor: AHA

Zdjęcia: sxc.hu

Publikacja: 21.09.2012, Aktualizacja:

Zobacz również
Piankowe wybawienie na letnie upały – serum Bioxsine
Piankowe wybawienie na letnie upały – ...

Latem nasze włosy wystawione zostają na ciężką próbę. Z jednej strony upał i wzmożone promieniowanie UV, które może parzyć cebulki naszych włosów. Z drugiej strony często narastający w tym okresie problem ich ...

Mgiełka do włosów Sun Balance
Mgiełka do włosów Sun Balance

Wakacje, morze, wiatr we włosach – jest nam cudownie ale… co z naszymi kosmykami? Niestety nasze włosy nie kochają słońca tak samo jak my. Promieniowanie UV niszczy zawartą w nich melaninę powodując odbarwienia ...

Tutti Frutti Papaja & Tamarillo czyli tropiki Południowej Ameryki
Tutti Frutti Papaja & Tamarillo czyli ...

Niebiańska słodycz papaji połączona z beztroską tamarillo to argentyńsko-meksykańska propozycja Tutti Frutti na podróż do Ameryki Południowej w zaciszu własnej łazienki.  Na egzotyczne wakacje w wersji instant będziemy mogli wybrać się także ...