szukaj: z Glamki.se.pl
sklep online
Recenzja filmu Sęp

SĘP. Recenzja filmu z MICHAŁEM ŻEBROWSKIM i ANNĄ PRZYBYLSKĄ

Michał Żebrowski przyznał, że do roli w filmie Sęp schudł 10 kilogramów. W czasach, gdy był czołowym polskim amantem, sama jego obecność na ekranie wystarczała, abyśmy masowo ruszyli do kin. Czy teraz wystarczy? Czy Sęp był jedną z ważniejszych premier kinowych?

Tagi: anna przybylska, film sęp, michał żebrowski, muzyka Archive, Paweł Małaszyński, premiery 2013, premiery kinowe styczeń, repertuar kina, sęp, sęp eugeniusz korin, sęp recenzja, sęp w kinie, soundtrack sęp

Premiera kinowa: SĘP. Recenzja nowego filmu z MICHAŁEM ŻEBROWSKIM i ANNĄ PRZYBYLSKĄ

Michał Żebrowski i Anna Przybylska mieli pokazać na ekranie prawdziwą pasję. Nie udało się...

fot: Materiały Prasowe

Premiera kinowa filmu Sęp to jedno z najgłośniejszych wydarzeń filmowych początku 2013 roku. Thriller Eugeniusza Korina z Michałem Żebrowskim, Anną Przybylską i Pawłem Małaszyńskim miał być prawdziwym hitem. Czy rzeczywiście ma na to szansę? Gwarantem sukcesu filmu miał być Michał Żebrowski. To nie wystarczyło. Co więcej, jest jednym z mankamentów filmu. Pomiędzy Michałem Żebrowskim i partnerującą mu Anną Przybylską nie ma chemii. Choć zdjęcia wtulonych w siebie, nagich aktorów, które widać na plakacie wydają się temu przeczyć.

Sęp, którego gra Żebrowski, to policjant, który prowadzi śledztwo najwyższej wagi. Giną ludzie. Nikt nie wie, co się z nimi dzieje. Sęp, znany ze swoich niekonwencjonalnych metod, jak zawsze podchodzi do zadania na chłodno. W przeciwieństwie do swojego partnera, pełnego luzu Robaczewskiego (Paweł Małaszyński). Sęp takie ma podejście do pracy, ale i do życia. Do czasu, gdy pojawia się w nim... Natasza (Anna Przybylska).

Tym, co bez wątpienia zapada w pamięć po seansie jest... muzyka! Fantastyczna muzyka zespołu Archive. To ona tworzy klimat filmu. A także zdjęcia Arkadiusza Tomiaka, w którego kamerze przestrzenie zdają się wręcz klaustrofobiczne. Reżyser Eugeniusz Korin wyraźnie wzoruje się na amerykańskich filmach akcji jak i na skandynawskich powieściach spod pióra Stiega Larssona czy Camilli Lackberg. Mroczna scenografia, tajemnice, sam główny bohater, który w rozwiązywaniu zagadek stosuje wymyślne metody, rozpisując na tablicy zrozumiałe dla siebie wzory i różne pytania. Z jednej strony można to uznać za zarzut. Kopia zawsze jest gorsza od oryginału. Zwłaszcza, gdy kopiuje się zbyt dosłownie, za mało dodając z rodzimego podwórka, jak to ma miejsce w tym przypadku.

A jednak w Polsce brakuje kina gatunkowego. Jak nie ekranizacje lektur to filmy o II wojnie światowej. Społeczne moralitety, po których mamy tylko ochotę się popłakać. Jedynie komedii powstaje u nas więcej, choć różnej jakości. Dlatego warto docenić pomysł reżysera. I dać mu jeszcze szansę.

Autor: Zuzanna Lubart

Zdjęcia: Materiały Prasowe

Publikacja: 14.01.2013, Aktualizacja:

Zobacz również