szukaj: z Glamki.se.pl
sklep online
Poznaj bliżej Marcina Dorocińskiego

MARCIN DOROCIŃSKI: nie nadawał się na kowala, został aktorem. SYLWETKA GWIAZDY

Od lat Marcin Dorociński jest w ścisłej czołówce polskich aktorów. Próżno szukać informacji o nim na serwisach plotkarskich, rzadko udziela wywiadów… Za swoje kreacje w filmach Róża, Obława został w 2013 roku nagrodzony Paszportem Polityki! Kim jest ten tajemniczy przystojniak?

Tagi: dorocinski marcin, dorocinski paszport polityki, dorociński marcin, kto otrzymał paszport polityki 2013, marcin dorocinski, marcin dorocinski filmy, marcin dorociński, marcin dorociński biografia, paszport polityki, rozdanie paszportów polityki

MARCIN DOROCIŃSKI: nie nadawał się na kowala, został aktorem. SYLWETKA GWIAZDY

Marcin Dorociński ma na swoim koncie m.in. Paszport Polityki 2013.

fot: WBF

Marcin Dorociński urodził się 22 czerwca 1973 w podwarszawskim Milanówku. Jego historia nie brzmi jak klasyczna bajkowa opowieść o początkach życia gwiazdy. Aktor długo nie wiedział, co zrobić ze swoim życiem zawodowym, a droga do teatralnych scen i planów filmowych była całkiem kręta...

Dwie lewe ręce

Mężczyźni w rodzinie Marcina Dorocińskiego od wielu lat wybierają same supermęskie zawody. Tata aktora był kowalem, jego dwaj bracia pracują w policji. Ojciec uważał, że jego syn ma dwie lewe ręce i nie nadaje się do jego fachu. Chciał, żebym wszystko robił szybko i świetnie. Żebym był geniuszem. Ale chyba każdy ojciec tak ma – wspomina aktor. Może jednak coś w tym było, bo gdy Marcin wybrał zawód technika obróbki skrawaniem, nie do końca mu szło. Do tego też miałem lewe ręce, jak do wszystkich spraw technicznych. Dogniatanie wałów korbowych i pracę na przeciągarce podczas praktyk w FSO wspominam jako abstrakcyjne i potwornie nudne zajęcie. Szanuję i podziwiam tych, którzy mogli tak przez trzydzieści lat. Ja podczas pracy myślałem tylko o koleżankach, kawie zbożowej i kanapkach – przyznaje w wywiadzie. Nie ciągnęło go także do pracy w policji. Bardziej rajcowała mnie straż pożarna. W wieku 10 lat byłem członkiem OSP, odpalałem motopompy i skakałem z wężem przez płotki. Chciałem złożyć papiery jednocześnie do SGPS (Szkoła Główna Służby Pożarniczej) i na geodezję. Po prostu bałem się, że nie dostanę się do szkoły aktorskiej, a tak naprawdę nie wiedziałem, co chcę robić w życiu - opowiada. Był czas, że całkiem serio myślał o zostaniu sportowcem. Nieźle radził sobie w piłkę nożną, ręczną, siatkówkę i koszykówkę. Byłem wtedy bardzo mocno nastawiony na sport. Chwilami nawet żałuję, że nie zostałem piłkarzem – wyznaje aktor.

A może aktorstwo?

Do dziś pamięta swoje filmowe fascynacje: Miasteczko Twin Peaks, Crime Story, Taksówkarza. Wtedy po raz pierwszy przeszło mu przez myśl, że chciałby być aktorem. Chętnie brał udział w akademiach szkolnych. Ostatecznie decyzję pomogła mu podjąć Izabela Kust, nauczyciel historii, Ewa Różbicka, która przygotowywała grupkę przyszłych aktorów, i jego przyjaciel Gerard Położyński, dzięki któremu kilka tygodni przed egzaminami na studia wystąpił na festynie w Domu Kultury w Pruszkowie. W 1996 roku dostał pierwsze propozycje ról. Zagrał epizod w Szamance Andrzeja Żuławskiego. Pojawił się także w serialu Dom. Rok później na XV Festiwalu Szkół Teatralnych w Łodzi zdobył wyróżnienie za rolę Kreona w spektaklu Sofoklesa Antygona i ukończył Akademię Teatralną w Warszawie.

Dyplom i co dalej?

Pomimo świetnego startu, po ukończeniu studiów nie był zasypywany ofertami pracy. Dorociński imał się różnych zajęć: był ochroniarzem w klubie Blue Velvet, prowadził prezentację szamponu i golarki, był kelnerem w Quchni Artystycznej. Sortował też grzyby w przetwórni owocowo-warzywnej i zbierał ziemniaki, cebulę i ogórki. Byłem „kelnerem-pierdołą", bez talentu i pasji do tego zawodu. Facetem, w którego dzisiejszy szef kuchni „Cafe Kulturalnej" rzucał nożem. Żaden szanujący się kucharz nie lubi, gdy kelner pogania go z gotowaniem. Ja pogoniłem i obok głowy przeleciał mi wielki kuchenny nóż, który wbił się w drzwi – wspomina ze śmiechem. Gorzej kojarzy mu się epizod przy prezentacji produktów. Stresowałem się, bo nie umiem takich rzeczy robić zawodowo. To były spotkania dla dziennikarzy. Wychodziłem przed gremium i nawijałem: Dzień dobry, przedmiotem naszego spotkania jest kwestia taka i taka. Powiemy sobie, dlaczego ten szampon jest super fajny – mówi.

Policja we krwi

Doświadczenia z braćmi-policjantami pomogły mu wcielić się w rolę podkomisarza Sławomira 'Despero' Desperskiego w serialu Patryka Vegi Pitbull. Otrzymał za nią nagrodę im. Zbigniewa Cybulskiego. Choć Marcin ma na swoim koncie wiele fantastycznych ról, twierdzi, że są pewne granice, by otrzymać szansę na ich zagranie, których nigdy nie przekroczył: Nie uciąłbym sobie ręki i nie zrobił loda, a propozycję zrobienia tego ostatniego miałem – zapewnia. Nie unika natomiast wyzwań i ról, które wymagają od niego fizycznej transformacji. Gdy grał w Boisku bezdomnych zmienił się do tego stopnia, że nie chciano go obsłużyć w knajpie! W przerwie zdjęć w pełnej charakteryzacji, umorusani i w upieprzonych ciuchach, poszliśmy do kawiarni napić się gorącej herbaty. W trzech miejscach kelnerzy nie chcieli nam niczego sprzedać. Jakbyśmy mówili po chińsku – w ogóle nas nie rozumieli. Dopiero w czwartej knajpce dostaliśmy herbatę na wynos. Jak wtedy wyglądał? Postanowiłem porządnie przytyć do roli, w związku z czym zacząłem więcej pić. A kiedy piję alkohol, to mam ogromny apetyt i dużo jem. Tak więc picie wódki pomogło mi nabić wagę – mówi. Marcin równie szybko jak nabrał wagi, tak ją zrzucił. Wkręciłem się znowu w siłownię i przygotowywałem się do dwóch kolejnych filmów, w których miałem grać postawnych, silnych facetów – wspomina.

Nie ma jak rodzina!

Co oprócz pracy przynosi mu najwięcej frajdy? Dorociński ma dwoje dzieci, Stasia i Janinę i to im poświęca każda wolną chwilę: Gdy pojawiają się dzieci, na pewno zmieniają się priorytety. Bardzo długo czekałem na moment, w którym zostanę ojcem. Spełniło się moje największe marzenie i to jest cudowne – zdradza aktor. Wychowanie dzieci to naprawdę ciężka praca. Człowiek każdego dnia na nowo uczy się być rodzicem. Małe dzieci nie są robotami i nie zawsze chcą współpracować tak, jakby się tego od nich oczekiwało – przyznaje Dorociński.

Autor: News Girl

Zdjęcia: WBF

Publikacja: 22.01.2013, Aktualizacja:

Zobacz również
Piankowe wybawienie na letnie upały – serum Bioxsine
Piankowe wybawienie na letnie upały – ...

Latem nasze włosy wystawione zostają na ciężką próbę. Z jednej strony upał i wzmożone promieniowanie UV, które może parzyć cebulki naszych włosów. Z drugiej strony często narastający w tym okresie problem ich ...