szukaj: z Glamki.se.pl
sklep online

Z cyklu Na ściance: Weselny event show

Przeciętnie rozpoznawalna celebrytka, niejaka Izabela Janachowska, jak setki innych kobiet wzięła ślub. Jednak ilość doniesień medialnych i ogólny poziom ekscytacji nakazał traktować ją tak, jakby była co najmniej ósmym cudem świata albo – o zgrozo! – prawdziwą gwiazdą popkultury.

Tagi: Anna Jupowicz-Ginalska, IZABELA JANACHOWSKA, IZABELA JANACHOWSKA ślub, ślub janachowskiej i jabłońskiego, z cyklu na ściance

Izabela Janachowska zmieniła NAZWISKO! Jak teraz się nazywa?

fot: Facebook

Zastaw się, a postaw się

Oto smutny los publiczności: tak długo karmi się ją sztucznie kreowanym mitem, aż w niego uwierzy. Mieliśmy więc, ku uciesze rozanielonych środków przekazu, polskie wesele w królewskim stylu. Wreszcie – chciałoby się zakrzyknąć – ktoś poszedł po rozum do głowy i dał mediom to, na co czekały. Nie szczędził przy tym ani środków, ani trudów: rzucił na celebrycki front całe swoje bogactwo i zadęcie. Nie obyło się bez limuzyn, helikopterów, wymyślnych dań, absurdalnie kosztownych sukien ślubnych oraz, co najważniejsze, znamienitych gości. Podobno na ekskluzywnej imprezie, potraktowanej przez organizatorów jak kolejny event medialny, pojawiła się sama śmietanka towarzyska. Ciężko jednoznacznie stwierdzić, kto został do niej zaliczony, ponieważ większość przybyłych „gwiazd” najtłustsze lata miała już dawno za sobą. No, ale nieważne – grunt, że o ślubnym show było głośno, a najgłośniej o pannie młodej. I chyba o to, odnoszę takie wrażenie, najbardziej chodziło…

CZYTAJ TAKŻE: ŚLUB IZABELI JANACHOWSKIEJ. KTO POJAWIŁ SIĘ NA CEREMONII?

Medialna gorączka

Izabela nie śpiewa, nie pisze, nie jest aktorką, ani prezenterką. Wystąpiła kiedyś w popularnym programie tanecznym, dzięki czemu – towarzysząc różnym, rzekomo sławnym artystom – zbudowała swój celebrycki kapitał, pomnażając go rozbieraną sesją w magazynie dla panów. Jej kolejnym sukcesem, będącym znaczącym wpisem w „show biznesowym CV”, jest historia znajomości z bogatym biznesmenem, którą niemal od początku relacjonowały media. Bajkowa love story zakończyła się happy endem, czyli wypasionym ślubem, o którym było głośno długo, długo wcześniej przed godziną zero.

No i tu pojawia się pewien drobniutki zgrzyt. Nie mam nic przeciwko wystawnym imprezom, bogactwu czy szaleńczym miłościom. Jeśli kogoś stać – niech wydaje, po to są pieniądze. Jeśli ktoś się zakochuje – brawo, niech będzie szczęśliwy.

CZYTAJ TAKŻE: ŚLUB IZABELI JANACHOWSKIEJ.ŁADNIE WYGLĄDAŁA CELEBRYTKA?

Nie lubię, gdy ktoś ze swojego życia prywatnego robi wystawę sklepową i szerokim gestem zaprasza wszystkich – a szczególnie media plotkarskie – do jej oglądania. Jest w tym coś niesmacznego i nieładnego, ale za to desperacko prawdziwego. Budzenie zainteresowania taką drogą zapowiada życie na pokaz, dokumentowane ekskluzywnymi sesjami zdjęciowymi, okładkami czy pamiętnikami na Instagramie.

Jeśli moja smutna teza się sprawdzi, to gdzieś niedługo obejrzymy pozowany fotoreportaż z wesela państwa młodych, ich podróży poślubnej w tropikach, a potem poczęcia, ciąży i rozwiązania (dalej zaś chrztu potomka i jego pierwszej komunii świętej).

Obym się myliła, bo – może? – nie wszystko jest jednak na wyciągnięcie ręki (pardon, aparatu fotograficznego)… Nawet u Jej Królewskiej Mości Izabeli Janachowskiej?

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO Z NAJNOWSZYMI TRENDAMI, PLOTKAMI? POLUB NAS NA FACEBOOKU!

Autor: Anna Jupowicz-Ginalska

Zdjęcia: Facebook

Publikacja: 04.07.2014, Aktualizacja:

Zobacz również