szukaj: z Glamki.se.pl
sklep online

Z cyklu Na ściance: Wurstburger

Zjawisko "wurstyzmu" traktuję jako pewną ciekawostkę: sieciowy "flame", który zgaśnie tak szybko, jak się pojawił. Pozwólmy mu się tylko wypalić. Nie podgrzewajmy go zbytnio i nie szarżujmy. Anna Jupowicz-Ginalska fenomenie Conchity Wurst.

Tagi: conchita wurst, eurowizja 2014, życie gwiazd

conchita wurst

fot: BULLS

Mam niemały problem. Nie wiem, jak zapuścić brodę. Próbowałam różnych sposobów, ale mi nie wychodzi. Tak bym pragnęła, niby z przymrużeniem oka – ale jednak na serio – dołączyć do nowego wariactwa, jakie przetacza się przez polskie media. Może z zarostem wyglądałabym równie czarująco jak Paulina Sykut? Albo wzbudziłabym dyskusję o "dżęderyźmie" – tylko po to, by wspomniał o mnie eksbokser Adamek albo ciągle-prezes Kaczyński…? No i oczywiście: takim oto gestem chciałabym zadeklarować wsparcie dla austriackiej Muszelki Kiełbasy. Musowo. Tego się przecież od nas oczekuje.

Wszyscy jesteśmy Conchitami

Zjawisko "wurstyzmu" traktuję jako pewną ciekawostkę: sieciowy "flame", który zgaśnie tak szybko, jak się pojawił. Pozwólmy mu się tylko wypalić. Nie podgrzewajmy go zbytnio i nie szarżujmy: ani w jedną, ani w drugą stronę. Zarówno głosy uwielbienia (szczerego? Serio?), jak i inkwizycyjnego oburzenia, są niepotrzebne i tylko podgrzewają atmosferę wokół… No właśnie, czego? Moim zdaniem – po prostu marketingowego chwytu, dzięki któremu Conchita ma stawać się coraz sławniejsza. Naprawdę uważacie, że chodzi tu o walkę w imię tolerancji? Że eurowizyjny występ miał drugie, bo prospołeczne, dno? E tam.

Konstrukcja cepa

Najpierw nas zaszokowano. Potem – w imię łopatologicznej poprawności politycznej – zasugerowano bezbrzeżne poparcie całego świata dla piosenkar(za)ki. Teraz zaś, gdy media połknęły przynętę, karmi się nas kolejnymi pikantnymi kąskami z życia artyst(y)ki. Już wiemy, że Conchita Wurst ma męża, również drag queen. Love story jest poruszające, potwierdzone rzewną historią o spotkaniu w Paryżu i romantycznej miłości od pierwszego wejrzenia. Czekam na dalsze wynurzenia. Niewykluczone, że niedługo poznamy szczegóły pożycia intymnego, albo te dotyczące planów powiększenia rodziny (bardzo medialne są adopcje dzieci z krajów Trzeciego Świata albo jakaś poważna choroba, może być wymyślona).

Menu dnia

Najmodniejszym daniem ostatnich dni jest więc popkulturowy, papkowaty i mało wymagający wurstburger, który bardzo chce być na Waszych ustach. Właściwie ma same zalety: niby smaczny, niby ciekawie opakowany i niby tani. Kłopot w tym, że po dłuższym zażywaniu przyprawia, jak to fast food, o skurcze żołądka i mdłości.

I jeszcze jedno pytanie: te doklejanie bród to co? Złośliwe naśmiewania się z Conchity, rozrywkowy fun dla funu, popieranie tzw. szerokich horyzontów i otwartego umysłu czy ślepe podążanie za modą, niepoparte żadną głębszą refleksją? Nie wiecie, jak odpowiedzieć? Kręcicie się w kółko i robi się Wam niedobrze? O. czyli popkultura zaczęła działać.

Autor: Anna Jupowicz-Ginalska

Zdjęcia: BULLS

Publikacja: 14.05.2014, Aktualizacja:

Zobacz również
Z cyklu Na ściance: 1. czerwca - Dzień Celebryty
Z cyklu Na ściance: 1. czerwca ...

Wszystkie dzieci nasze są. A szczególnie nasze są dzieci celebrytów, którzy o swoich pociechach mówią dużo, często i zupełnie niepotrzebnie. Tylko rozważcie, że pokusa jest bardzo silna i łatwo jej ulec: szczególnie ...

Z cyklu Na ściance: Nokaut wyborczy
Z cyklu Na ściance: Nokaut wyborczy

Serio nie zagłosowaliście na celebrytów? Naprawdę uznaliście, że byli tylko listkami figowymi, maskującymi – a w rzeczywistości eksponującymi – wstydliwy brak kompetencji większości kandydatów z list wyborczych do Parlamentu Europejskiego? Sprowadziliście ich do parteru ...

Z cyklu Na ściance: Walka o rosyjskie dusze vs. Behemoth - 1:0
Z cyklu Na ściance: Walka o ...

Mamy więc kolejny skandal z udziałem Behemotha. Panowie zostali deportowali z dalekiego Jekaterynburga. Wlepiono im grzywnę i zakazano koncertowania przez najbliższe 5 lat na terenie Rosji. Wcześniej spędzili noc w areszcie, zabrano ...